W wielu miejscach na świecie, gdzie doszło do masowych protestów, sposobem na komunikowanie się demonstrujących był Twitter. Serwis poinformował o wdrożeniu nowych narzędzi, pozwalających na selektywne wyłączanie dostępności różnych treści w określonych krajach. Tego typu ograniczenia miałyby zostać aktywowane na żądanie władz, które nie życzą sobie, by ich obywatele mieli dostęp do niektórych informacji.
Na blogu Twittera napisano:
Będziemy kontynuować międzynarodowy rozwój i wejdziemy do krajów, które mają odmienne opinie na temat granic wolności słowa.
Uruchomienie mocno kontrowersyjnych rozwiązań zostało przez Twittera przedstawione w dość dziwny sposób, bo serwis nie odniósł się do oczywistych adresatów takich rozwiązań, jakimi są niedemokratyczne państwa tłamszące prawa obywatelskie, ale do Francji i Niemiec, gdzie zabronione są treści faszystowskie.
Czas czytania: 38 s
158 words
Przeczytaj więcej